Dziewica

By┼éam w go┼Ťciach u Lucyfera Ba┼éam si─Ö go lecz nies┼éusznie On mnie tak sponiewiera┼éÔÇŽ Jego szepty wilgotne Macanie zmys┼é├│w s┼éowem Mo┼╝e to nieistotne? Bo ┼╝─ůdz─ů doprawione I ┼╝e dziewica? To┼╝ to ┼éganiem dokarmione Po wizycie ol┼Ťnienia dosta┼éam Nie warto si─Ö kaja─ç Niewinn─ů udawa─ç Wszystkich zadowala─ç Moc po┼╝─ůdaniaÔÇŽ jest tak

Bzzzzzzzzzz

O mo┼Ťci panie Co jest lepsze Ni┼║li bzykanie Muchy nad uchem Co przekomarza si─Ö┬á Z karaluchem. Autor: Anna Sudo┼é Wi─Öcej: My┼Ťli Zdj─Öcie: Fotografia przyrodnicza i nie tylkoÔÇŽ

Pobudka

Cudzo┼éo┼╝─Ö W p├│┼énagim ┼Ťnie Wstr─Ötem si─Ö obmywam egoistyczn─ů ma┼Ťci─ů pr├│chno dr┼╝y Witalno┼Ť─ç mija Zaniechana my┼Ťli A co dopiero czyn Li┼Ťcie opad┼éy Zeschni─Öte Szumi czas z┼éy

Nieczysto┼Ť─ç

Nieczysto┼Ť─ç

mam my┼Ťli nieczyste zw─ů mnie Damskim Antychrystem kroj─Ö ostr─ů nami─Ötno┼Ťci─ů jak no┼╝em ka┼╝de m─Öskie czy ma┼é┼╝e┼äskie ┼éo┼╝e dr─Öczy mnie ta godzina gdzie wobec ciebie nie by┼éam obel┼╝ywa jak zlizywa┼éam z torsu i ┼éona wszystkie grzechy moim pokarmem by┼é szczyt twej uciechy gdy st─Ökiem ugadza┼éam ci─Ö┼╝kie

Taniec

Taniec

┼Ťci─ůgasz mnie wzrokiem krztusz─Ö si─Ö kaw─ů krzes┼éo wibruje przez zmys┼éy widzisz mnie nag─ů ci─Ö┼╝ko mi si─Ö dyszy gdy kajdany palc├│w uciskaj─ů tak podatna jestem na tw├│j wilczy zagon nie mog─Ö usiedzie─ç czuj─Ö ci─Ö jak za weneckim lustrem daj mi w ko┼äcu co┼Ť zrobi─ç, powiedzie─ç strug─Ö potu

Stosunek

PoK─ůtna ÔÇô┬áStosunek

zlizujesz ze mnie resztki wstydu rozkruszasz dotykiem okute wyuzdanie nie szcz─Ödzisz cierpliwo┼Ťci lubie┼╝ne stosujesz kary masa┼╝em rze┼║bisz rozkosz zataczasz ko┼éa wargami palcem si─Ögasz g┼é─Öboko dyskutujesz poufale z dreszczami pocierasz mnie zarostem mi─Ödzy kolanami i ten piruetÔÇŽ z udami r─Öce dygoc─ů w parali┼╝u p─Ötli w┼éosy klej─ů si─Ö

NibyÔÇŽ

Patrzysz i rozbierasz… niby przecz─ůco. St─Ökasz i dyszysz… niby gor─ůco. Falujesz powietrzem… niby z fatamorgan─ů. Wibrujesz z biodrem niby z min─ů zmieszan─ů. Kipisz z rozkoszy… niby tylko smakiem. Po┼╝─ůdliwie i bez oci─ůgania… niby tylko rankiem. Niecierpliwie macasz… niby ty ociemnia┼éy. Rozpaczliwie wci─ů┼╝ wracasz… niby fantazje zadrga┼éy. Mokry i speszony… niby

Grzech

Grzech

Spowiadam si─Ö bezczelnie z grzech├│w, kt├│re znam i kt├│re pope┼éni─Ö. Wymawiam d┼éawi─ůce my┼Ťli, by ufajda─ç konfesjona┼é zbytny. Przekr─Öca mi si─Ö w ┼╝o┼é─ůdku dla zachowania wszechobecnego porz─ůdku. Toksyny zapomnianej cnoty kalecz─ů, us┼éane kanonem i niewinno┼Ťci piecz─ů. Zwr├│ci─ç chc─Ö wszeteczne uczynki piedesta┼éowi jako pokarm i nowinki. Zatruta pragn─Ö wskrzeszenia pr├│┼╝no┼Ťci,

Spowied┼║

Spowied┼║ ÔÇô PoK─ůtna

Przyst─Öpuj─Ö do spowiedzi wzgl─Ödnej, Naznaczy┼éam si─Ö nast─Öpuj─ůcymi grzechami: Podda┼éam si─Ö niechlubnej rozkoszy, ozdobion─ů piekieln─ů g─Östwin─ů i oblepi┼éam si─Ö ni─ů po brzegi. Zjad┼éam zakazany, nabity b┼éogostanem owoc i jestem nienasycona. Chc─Ö nim dalej podniebienie pie┼Ťci─ç. Za┼╝y┼éam narkotyk, obijaj─ůcy ┼Ťciany krwiobiegu, czyszcz─ůc jego ka┼╝d─ů ┼Ťcie┼╝k─Ö z resztek ┼Ťwi─Öto┼Ťci. Haniebnie