Geometria Uczuć – Rozdział XI

ls-gu-hvm-11

– Patrz, jaka fajna dupeczka. – Krzysiek pokazał głową przechodzącą obok dziewczynę. Siedzieli w kawiarnianym ogródku przy piwie i rozmawiali. Adam ledwo spojrzał w kierunku, który wskazał kolega. – Nooo, fajna – burknął. – Ej, nawet dobrze nie spojrzałeś – żachnął się Krzysiek, ale zaraz się zaśmiał. –

Geometria Uczuć – Rozdział VIII

ls-gu-hvm-08

Anka postawiła przed Aleksandrą talerz z parującą zupą, po czym wyciągnęła rękę i pogłaskała dziewczynę po policzku. Ta przytrzymała dłużej jej dłoń, muskając ustami jej wnętrze. Uśmiechnęła się ciepło. – Dziękuję – powiedziała Olka, puściła dłoń Anki i zaczęła jeść domowy krupnik, mrucząc z zadowolenia. – Mmm…, ale dobry.

Geometria Uczuć – Rozdział VII

ls-gu-hvm-07

„Powietrze ma chemiczny smak, Leczę strach oddechem z twoich ust. Zaciągam się kolejny raz I trzymam tak w płucach zapach twój. I boję się każdego dnia, Że pęknie nam pod nogami lód I co po drodze czeka nas Nie chcę myśleć już.(…) Przepraszam cię ostatni raz, Więcej tak nie

Geometria Uczuć – Rozdział VI

ls-gu-hvm-06

Zastał Annę leżącą pod szarym kocem na kanapie w dużym pokoju. Czytała. Na stoliku obok stał kieliszek z czerwonym winem. Podniosła wzrok i spojrzała na bukiet kwiatów, który trzymał w ręku. Kupił po drodze od ulicznej handlarki. – Dzwoniłam do ciebie – powiedziała z ledwie wyczuwalnym wyrzutem.  – Te kwiaty to na przeprosiny? – Adam

Geometria Uczuć – Rozdział V

ls-gu-hvm-05

Nie rozebrał jej. Miała na sobie czarne legginsy, biały T-shirt i czarną marynarkę. Zdjął tylko tę marynarkę i odwiesił na krzesło. Posadził ją na łóżku i klęknął, by zdjąć jej czarne szpilki. Pozwoliła mu na to, choć zupełnie się nie znali. Niemal słyszał, jak bije jej serce. Ale nie mówiła nic,

Przestań gadać, zacznij żyć.

Przestań gadać, zacznij żyć.

Pisałam o miłości, przyjaźni, szacunku… O tym wszystkim, o czym każda kobieta marzy i czego każdemu mężczyźnie brakuje. I nie marzymy o tym dlatego, bo tego nie mamy. Nie brakuje nam tego, bo jest poza naszym zasięgiem. Wszystko jest na wyciągnięcie dłoni. Schowane pod płaszczem obłudy i codziennych trosk, które przysłaniają nam radość