Dziewica

By艂am w go艣ciach u Lucyfera Ba艂am si臋 go lecz nies艂usznie On mnie tak sponiewiera艂鈥 Jego szepty wilgotne Macanie zmys艂贸w s艂owem Mo偶e to nieistotne? Bo 偶膮dz膮 doprawione I 偶e dziewica? To偶 to 艂ganiem dokarmione Po wizycie ol艣nienia dosta艂am Nie warto si臋 kaja膰 Niewinn膮 udawa膰 Wszystkich zadowala膰 Moc po偶膮dania鈥 jest tak

Bzzzzzzzzzz

O mo艣ci panie Co jest lepsze Ni藕li bzykanie Muchy nad uchem Co przekomarza si臋聽 Z karaluchem. Autor: Anna Sudo艂 Wi臋cej: My艣li Zdj臋cie: Fotografia przyrodnicza i nie tylko鈥

Walentynkowy konkurs na Facebooku!

W艂a艣nie na naszym Facebookowym Fanpage startuje nasz walentynkowy konkurs dla czytelnik贸w bloga聽Swing With Me聽(i nie tylko) w LustShop.pl! Skoro znasz blog聽Swing With Me, to mo偶e oznacza膰 tylko jedno 鈥 masz otwarty umys艂 i lubisz dobr膮 literatur臋. Zapraszamy zatem do wzi臋cia udzia艂u w naszym walentynkowym konkursie! Wystarczy, 偶e w komentarzu

Pobudka

Cudzo艂o偶臋 W p贸艂nagim 艣nie Wstr臋tem si臋 obmywam egoistyczn膮 ma艣ci膮 pr贸chno dr偶y Witalno艣膰 mija Zaniechana my艣li A co dopiero czyn Li艣cie opad艂y Zeschni臋te Szumi czas z艂y

Nieczysto艣膰

Nieczysto艣膰

mam my艣li nieczyste zw膮 mnie Damskim Antychrystem kroj臋 ostr膮 nami臋tno艣ci膮 jak no偶em ka偶de m臋skie czy ma艂偶e艅skie 艂o偶e dr臋czy mnie ta godzina gdzie wobec ciebie nie by艂am obel偶ywa jak zlizywa艂am z torsu i 艂ona wszystkie grzechy moim pokarmem by艂 szczyt twej uciechy gdy st臋kiem ugadza艂am ci臋偶kie

Taniec

Taniec

艣ci膮gasz mnie wzrokiem krztusz臋 si臋 kaw膮 krzes艂o wibruje przez zmys艂y widzisz mnie nag膮 ci臋偶ko mi si臋 dyszy gdy kajdany palc贸w uciskaj膮 tak podatna jestem na tw贸j wilczy zagon nie mog臋 usiedzie膰 czuj臋 ci臋 jak za weneckim lustrem daj mi w ko艅cu co艣 zrobi膰, powiedzie膰 strug臋 potu

Stosunek

PoK膮tna 鈥撀燬tosunek

zlizujesz ze mnie resztki wstydu rozkruszasz dotykiem okute wyuzdanie nie szcz臋dzisz cierpliwo艣ci lubie偶ne stosujesz kary masa偶em rze藕bisz rozkosz zataczasz ko艂a wargami palcem si臋gasz g艂臋boko dyskutujesz poufale z dreszczami pocierasz mnie zarostem mi臋dzy kolanami i ten piruet鈥 z udami r臋ce dygoc膮 w parali偶u p臋tli w艂osy klej膮 si臋

Niby鈥

Patrzysz i rozbierasz… niby przecz膮co. St臋kasz i dyszysz… niby gor膮co. Falujesz powietrzem… niby z fatamorgan膮. Wibrujesz z biodrem niby z min膮 zmieszan膮. Kipisz z rozkoszy… niby tylko smakiem. Po偶膮dliwie i bez oci膮gania… niby tylko rankiem. Niecierpliwie macasz… niby ty ociemnia艂y. Rozpaczliwie wci膮偶 wracasz… niby fantazje zadrga艂y. Mokry i speszony… niby

Grzech

Grzech

Spowiadam si臋 bezczelnie z grzech贸w, kt贸re znam i kt贸re pope艂ni臋. Wymawiam d艂awi膮ce my艣li, by ufajda膰 konfesjona艂 zbytny. Przekr臋ca mi si臋 w 偶o艂膮dku dla zachowania wszechobecnego porz膮dku. Toksyny zapomnianej cnoty kalecz膮, us艂ane kanonem i niewinno艣ci piecz膮. Zwr贸ci膰 chc臋 wszeteczne uczynki piedesta艂owi jako pokarm i nowinki. Zatruta pragn臋 wskrzeszenia pr贸偶no艣ci,