Opublikowano Dodaj komentarz

„Alina, Alle Tanio!”, czyli sex gadżetów anty recenzje

Zacznę cytując co ciekawsze opisy, zachwalające gadżety na popularnych aukcjach (pisownia oryginalna):

Przykładów podobnych tekstów są setki. Odnoszę wrażenie, że im tańszy gadżet, tym intensywniej działa wyobraźnia i kreatywność sprzedawców. Wibratory dadzą Wam orgazm w 30 sekund, a potem jeszcze 5 kolejnych. Dilda tak ogromne, że wymasujecie sobie nimi również wątrobę. Masturbatory z taką siłą ssania, że zaciągniecie prześcieradło anusem. A to wszystko za kilkanaście, maksymalnie kilkadziesiąt złotych. I jak tu przejść obojętnie koło takiej okazji? Naszym cyklem chcemy Wam pokazać, że najlepiej przejść obojętnie. Omijając je szerokim łukiem.

Dlaczego? Przez chwilę będzie poważnie. Zanim zdecydujecie się na zakup jakiegokolwiek erotycznego gadżetu, zapoznajcie się z tym tekstem. Dowiecie się, z czego najczęściej wykonane są popularne sex akcesoria. I nie ma tu żartów. Pal licho kiepskie doznania czy wątpliwą estetykę. Tu chodzi przede wszystkim o wasze zdrowie. Większość tanich zabawek będzie miała styczność z najbardziej wrażliwymi miejscami, włączając to śluzówki, czyli „bramki” krwiobiegu. Czy warto ryzykować dla paru złotych? Nie sądzę.

Dlatego rozpoczynamy dla Was cykl, jakiego jeszcze nie było. W sieci znajdziecie mnóstwo recenzji akcesoriów znanych producentów. Bezpiecznych, funkcjonalnych, dobrze wykonanych. A co z gadżetami dostępnymi na platformach aukcyjnych i „masowych” sex shopach online? Tych „budżetowych”, powiedzmy w cenie do 50 zł? Poświęcimy się i zaczniemy recenzować właśnie takie produkty.

Spytacie: „Po co? Przecież wszystko wokół truje (włącznie z autorem tekstu 😉 ). Poza tym, kilka dyszek nie majątek. Jak się zepsuje, to nie będzie szkoda”. Powodów jest kilka. Żaden sprzedawca na Alle czy Ali nie wyśle Wam zdjęcia produktu „live”. Dlaczego? Bo wie, że gdyby to zrobił, niczego nie sprzeda. Piękne zdjęcia w opisach pokazują podkolorowaną rzeczywistość. My pokażemy, jak jest naprawdę.

Oszczędzimy Wam rozczarowania, kiedy stajecie przed partnerem / partnerką ze zwisającym kawałkiem śmierdzącej gumy, która miała być dildem z kosmicznego elastomeru, lub wibratorem, na widok którego ona lub on parsknie śmiechem, bo zamiast „robić dobrze” wyje, świeci i zużywa baterie.

Dzięki temu, być może część z was postanowi dołożyć trochę, i kupić naprawdę dobry gadżet. Albo się rozmyśli i w tych samych pieniądzach kupi bokserki lub bluzkę w sieciówce. w obu sytuacjach Win/Win. A dla tych, którzy wiedzą, że nie warto oszczędzać, mamy po prostu dobrą rozrywkę. Wierzcie mi, będzie wesoło…


Autor: Tadeusz Przełóż z Leather Seduction

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.