Opublikowano Dodaj komentarz

Geometria Uczuć – Rozdział XI

– Patrz, jaka fajna dupeczka. – Krzysiek pokazał głową przechodzącą obok dziewczynę. Siedzieli w kawiarnianym ogródku przy piwie i rozmawiali. Adam ledwo spojrzał w kierunku, który wskazał kolega.
– Nooo, fajna – burknął.


– Ej, nawet dobrze nie spojrzałeś – żachnął się Krzysiek, ale zaraz się zaśmiał. – Rozumiem, rozumiem, ty już masz dwie swoje w domu. Jak ty to wytrzymujesz? Fochy, okresy? Tyle hormonów w jednym miejscu.
– To jeszcze nic – westchnął Adam – na razie się dogadują. I w sumie ja z nimi też.
– I to cię martwi? – Krzysiek złapał słony paluszek i zaczął go chrupać.
– Nie, ale chyba jestem zazdrosny o Ankę. Boję się, że nie jestem im potrzebny. One się świetnie bawią beze mnie.
– Ej, nie żartuj, przecież się kochacie, Anka świata poza tobą nie widzi.
– No właśnie widzi. Ostatnio widzi. To głupie. Bo z jednej strony zależy mi też na Aleksandrze i to fajnie mieć je obie, a z drugiej, jednak Anka mnie zdradzała. To mnie kłuje. Bo co by było, jakbym się nie dowiedział? Później wszystko się tak jakoś samo potoczyło, była ekscytacja nową sytuacją i nawet o tym nie porozmawialiśmy – opowiadał Adam.
– No to faktycznie masz problem. Więc może warto pogadać. W końcu chodzi o wasze małżeństwo, i ono jest najważniejsze.
– No tak, ale Olka też jest człowiekiem, też ma uczucia i nie chcę jej wykluczać. Ona nie może się czuć jak piąte koło u wozu.
– Jak trzecie – zaśmiał się Krzysiek.
– W każdym razie, chciałbym, żeby to był związek partnerski trzech osób, a nie dwóch, plus trzecia na doczepkę. W takiej sytuacji to się nie może udać.
– Ale teraz ty się czujesz jak na doczepkę? – chciał uściślić Krzysztof.
– No właśnie jakoś tak.
– Mówię ci, pogadaj z Anką, zawsze rozmawialiście. Nie mówię, że masz wykluczać Olkę, ale pogadaj najpierw z Anką i zapytaj, jak ona to widzi. Może chodzi o to, że to dla niej nowa sytuacja i cieszy się, że może być sobą, a nie zdaje sobie sprawy, że sprawia ci przykrość.

Wpis, który właśnie czytasz jest częścią większej całości, którą tworzy dla LustShop Stories Hanka V. Mody. Jeśli jeszcze nie znasz poprzednich części, to szczerze radzimy zacząć od pierwszego rozdziału, bo „Geometria Uczuć” smakuje najlepiej podana od początku 🙂

Krzysiek wpatrywał się w przyjaciela. Adam westchnął.

– Wiesz, jak potrzeba, to potrafisz być nawet mądry. Zdarza ci się. – Zaśmiał się Adam.
– Spadaj, bucu – odparł Krzysiek i sięgnął po szklankę z piwem. – O, zobacz, tamta jaka fajna. – Pokazał dziewczynę po drugiej stronie ulicy. Tym razem i Adam przyjrzał się blondynce w sukience.

***

Adam wszedł do mieszkania. Z dużego pokoju dobiegał szmer telewizora. Zajrzał tam. Anna leżała na kanapie i oglądała film.
– Co oglądasz? – zapytał.
– Chodź, siadaj, dopiero się zaczęło, nie wiem dokładnie o czym, ale wiele nie straciłeś. – Uśmiechnęła się do niego.
– A gdzie Ola?
– W pracy, ma dzisiaj zmianę. – Nieświadoma uczuć, jakie targają Adamem, Anna kontynuowała: – Nawet nie wiesz, jak się cieszę, że jest z nami. Czuję się taka, hmmm… zaspokojona, pełna.
– Ja cię nie zaspokajałem? Czułaś się pusta? – parsknął Adam. Anka przyjrzała się jego chmurnej twarzy. Zdało jej się, że dostrzegła smutek w jego zimnych niebieskich oczach. Usiadła na kanapie, robiąc mu miejsce.

– Ej, co ty wygadujesz? Co się dzieje? – Pokazała ręką, by usiadł przy niej, a on to zrobił. Dotarł do niej zapach jego perfum. Zawsze ją to podniecało. Wkładać nos we włosy na jego klacie i zaciągać się zapachem Adama. Upajającą mieszanką potu, skóry i właśnie perfum. Nie potrafiła zrozumieć, czemu niektóre kobiety lubią, gdy faceci golą sobie włosy. Rozumiała te w okolicach intymnych i pod pachami, ale na klacie? To był dla niej atawistyczny symbol męskości i za nic nie chciałaby, by Adam się ich pozbył. Teraz położyła mu rękę na piersi i wyczuła przez koszulkę ciepło jego ciała. Drgnął. – Co się dzieje? – ponowiła pytanie.
– Mam wrażenie, że wy dwie mnie nie potrzebujecie. Wiem, to pewnie głupie, ale tak ostatnio czuję – odparł cicho, jakby zawstydzony swoim wyznaniem.
– Kochanie, to nie jest głupie. Przepraszam, nie wiedziałam. Czuję się szczęśliwa, bo mam was oboje. I kocham cię jeszcze bardziej za to, że mi na to pozwalasz. Nie chciałabym, żeby zabrakło któregokolwiek z was. Ale jesteśmy w tym wszyscy i każdy powinien się czuć komfortowo. I ty, i ona. Inaczej tego nie widzę. Jeśli czujesz się nieszczęśliwy to… – zawahała się – pamiętaj, nie chcę żyć bez ciebie. – Złapał jej dłoń i uniósł do ust, a następnie ucałował delikatnie.
– Nie czuję się nieszczęśliwy, raczej niepewny – przyznał.
– Obiecuję, że zrobię wszystko, by to naprawić. Tylko mów mi o tym, okej?
– Jasne.
– Mamy jeszcze jeden problem – szepnęła Anka.
– Tak? Jaki?
– Aleksandra wspominała coś o przyszłości, i o dziecku… – Anka zawiesiła głos.
– Jak to o dziecku? – Adam podniósł nieznacznie głos, ale czuć było w nim zdenerwowanie.
– No właśnie nie wiem. Chyba też ją coś gniecie i chyba też nie czuje się pewnie. Ale powiedziała, że musi pomyśleć.
– No to chyba i z nią musimy pogadać?
– Chyba tak – westchnęła Anna.
– Czyli tak wyglądają związki poliamoryczne? Będziemy ciągle rozmawiać i wyjaśniać? – zaśmiał się nerwowo.
– A co? My dwoje to nie rozmawialiśmy i nie rozmawiamy? Dlatego udało nam się tyle lat żyć szczęśliwie.
– No a później zachciało ci się kochanek – prychnął. Anka spuściła oczy. – Przepraszam, ostatnio jestem sfrustrowany.
– To ja przepraszam, masz rację. W sumie to moja wina. Oszukiwałam cię.
– No już, już. – Adam zagarnął ramieniem Ankę do siebie, by mogła się wtulić. – Poradzimy sobie z tym. Jak zawsze. – Spojrzała na niego z nadzieją, a on nachylił się i zaczął całować jej chętne usta. Jęknęła, gdy jego dłoń odnalazła pierś i ścisnęła delikatnie oczekujący sutek. Oboje potrzebowali w tamtej chwili bliskości i delikatności.

***

Aleksandra usiadła na ławce przed klatką schodową i zapatrzyła się w niebo. Świtało. Skończyła pracę i wracała do domu. Bała się przyszłości, ale też robiło jej się cieplutko, gdzieś tam w środku, na myśl o tym, że za chwilę wejdzie do domu, weźmie prysznic i położy się obok dwóch bliskich jej osób. Otulą ją swoim ciepłem. Czy trzeba to psuć? Jednak oni mieli już poukładane życie, a ona była dopiero na początku swojej drogi.
– Pomyślę o tym jutro – powiedziała na głos i wstała z ławki.

Korekta / Redakcja: Magdalena Polanowska

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.