Rozdział I: Żona Pana Mateusza

Według starożytnej, hinduskiej sztuki kochania (Kamasutra po prostu), facet który chce mieć powodzenie u kobiet powinien przede wszystkim orientować się w ich psychice. Ponadto dbać o swój ubiór, i nienaganną wymowę; obdarzać niewiasty nie tylko prezentami ale i szacunkiem oraz być odważnym – nie tylko w słowie, ale i w alkowach sypialni.

Mia, zainspirowana ostatnimi wpisami Soni na blogu, oznajmiła mi, że skoro chcemy zacząć swingowanie, musi się troszkę „podtrenować”, po czym od razu wręczyła mi dwa wibratory, zeskoczyła z łóżka na podłogę i wypięła w pozycji na pieska.

Zdębiałem. Zapytałem tylko, gdzie jest lubrykant.

– Oj zamknij się już i po prostu wepchnij to we mnie.

I tak ogromny wibrator Mystim znalazł się w Jej cipce, a mniejszy (ma do niego sentyment, bo to Jej pierwszy wibrator) znalazł się przy pupci. Nie musiałem się zbytnio wysilać – Mijka jak zawsze umiejętnie zaczęła napierać swoim ciałem i już po chwili miałem przed sobą wypiętą dupcię z dwoma wibrującymi demonami w środku.

– Jakie dziwne uczucie [ORGAZM]

– Jakie dziwne u… [ORGAZM]

– Jakie dz… [ORGAZM]

– Ja… [ORGAZM]
[ORGAZM]
[ORGAZM]
[ORGAZM]
[ORGAZM]

Patrząc na raz po raz tryskającą cipkę mojej Żony myślałem tylko o jednym – dlaczego jeszcze nie dławi się żadnym fiutem?

Cóż, w pobliżu niestety nie było nikogo innego kto mógłby to zrobić, a moja Bidulka była już bliska wycieńczenia, więc powyciągałem z Niej zabawki i rozkazałem, by uklęknęła. Jak zawsze posłusznie wykonała komendę i, lekko dysząc, grzecznie patrzyła się w podłogę. Złapałem ją za podbródek i otworzyłem usta, po czym od razu wpakowałem kutasa do Jej ust aż po same jaja. Czas na face fuck! Uwielbiam, gdy się nim tak słodko krztusi, a kropelki śliny raz po raz kapią z ust na piękne piersi. Uważałem, żeby nie przesadzić i trochę się oddaliłem by umożliwić Jej oddychanie, ale wtedy ona chwyciła mnie dłońmi za pośladki i mocno przyciągnęła do siebie. Po prostu uwielbiała się dusić moim chujem, co z jednej strony wydało mi się bardzo dziwne, a z drugiej spowodowało, że kutas stał się jeszcze bardziej nabrzmiały i twardy.

Kiedy Jej alabastrowa twarzyczka poczerwieniała, przerwałem pieszczoty tak, by popatrzeć na Jej buzię. Pod oczami łzy cudownie rozmazały tusz do rzęs, wiśniowe usta okraszone były gęstą śliną, a piersi cudownie falowały, gdy płuca wreszcie mogły złapać swoje upragnione powietrze. Chociaż się nie odzywałem, Mijka wiedziała co zrobić – uniosła głowę i się uśmiechnęła.

Najpiękniejsze w tej relacji jest to, że nie muszę Jej nigdy mówić że jest Suką (choć osobiście wolę określenie „Dziwka”). Ona to Wie. Nie raz, gdy po kąpieli wracam do sypialni, ona grzecznie czeka klęcząc ze spuszczoną głową i z ubraną obrożą. Nigdy nie zapomnę tego co powiedziała, gdy zaproponowałem Jej ten gadżet:

„Możesz mi ją kupić, ale pod warunkiem że będzie to prawdziwa obroża dla psa, a nie jakieś niewiadomo co”. Ot, w prostocie tkwi subtelny urok.

Ale wróćmy do uśmiechu Mijki. Wydałem kolejną komendę.

– Wstawaj.

Bez słowa uniosła swoje cudowne ciało (serio, mam obsesję na punkcie Jej krągłości), a ja chwyciłem ją za włosy i mocno odgiąłem głowę do tyłu. Syknęła z bólu, ale jej usta cały czas tworzyły przepiękny uśmiech.

Podniosłem z półki metalową ostrogę Adrenaline Spikes i, stojąc za nią, gdy jedną ręką przytrzymywałem jej głowę, drugą dość mocno drażniłem najpierw piersi, by po chwili skupić się na sutkach.

Moja Suczka wiła się to z bólu, to z pożądania, a jęki mieszały się z wybuchami śmiechu. Takiego prawdziwego śmiechu rozkoszy, z głębi duszy.

– Już wystarczy!!!
– Zamknij się!
– Już doś… [ORGAZM]
– Nie słyszę!
– Ja nie… [ORGAZM]

[ORGAZM]
[ORGAZM]
[ORGAZM]

W końcu bezwładnie opadła na łóżko. Miałem teraz przed sobą (przynajmniej na chwilę) w pełni zaspokojoną kobietę, której ciało jeszcze drżało i delikatnie wiło się na myśl o orgazmach, które przed chwilą przeżyła. Pozwoliłem Jej na chwilę odpoczynku, ale jeszcze nie zamierzałem kończyć naszej dzisiejszej sesji.

– Połóż się na plecach.
– Nie, proszę, już doś…
– KŁADŹ SIĘ!

Mijka ułożyła swoje jeszcze drżące ciało na plecach tak, bym miał dostęp do Jej rozkosznej dziurki. Jej cipka ma wspaniały, symetryczny kształt i idealne proporcje, a wszystko to okraszone czerwono–różową barwą. Po prostu prosiła się o rżnięcie.

Wsunąłem dwa palce w taki sposób by stymulować punkt G (swoją drogą, naprawdę nie dało się tego jakoś romantyczniej nazwać…?) i zacząłem energicznie poruszać. Obraz rozkoszy jaki malował się na twarzy mojej Suczki byłby w stanie oddać chyba tylko sam Michał Anioł. Raz przygryzała dolną wargę, raz szeroko otwierała swoje usta (znów brakowało mi przy nich jakiegoś wielkiego kutasa, który mógłby je wypełnić…), a bladziudka buźka powoli zaczęła dostawać rumieńców. Kiedy poczułem, że zbliża się moment kulminacji, położyłem rękę na Jej szyi i zacząłem powoli zaciskać. Kiedy już dość mocno Ją dusiłem, otworzyła oczy i, próbując bezskutecznie złapać oddech, wytrysnęła z cipki fontanną ciepłych soków.

Świetnie, ZAWSZE po TEJ stronie, gdzie śpię JA. Chyba kiedyś w końcu kupimy sobie te winylowe prześcieradło do sportów wodnych ;). Puściłem Ją – Mia aż krzyknęła i wciągnęła ogromny haust powietrza. Nie bacząc na Jej zachowanie wbiłem się w Nią swoim kutasem i zacząłem miarowo rżnąć. Musiałem dość mocno przytrzymywać Jej ręce, bo biedna już chyba nad sobą zupełnie przestała panować. Cóż – nie bez powodu w Kamasutrze najpiękniejszy orgazm jest porównywany wprost do agonii kobiety.

W końcu poczułem, że i ja zaraz wybuchnę. Kiedy było już naprawdę blisko, szybko wyciągnąłem swojego smoka z Jej rozkosznej jaskini i skierowałem na twarz. Kilka ruchów ręką i Jej czerwone policzki pokryły się ogromną ilością białej, lepkiej spermy. Jej czereśniowe usta wyjątkowo ślicznie kontrastowały z tym odcieniem. Przesunąłem delikatnie palcem po policzku w stronę ust, tak by mogła odrobinę skosztować.

– Jeszcze…

Sam tego zupełnie nie rozumiem, ale najwyraźniej moja Żona uwielbia ten smak. Tak po prostu. Wodziłem dłonią po Jej twarzy, póki nie połknęła ostatniej kropelki. Znów cudownie uśmiechnęła się.

– Kocham Cię Mio.
– Ja Ciebie też, Promyczku.

W końcu oboje zasnęliśmy wtuleni w siebie, jak młodzi kochankowie. Tak oto minął kolejny, cudowny wieczór.

Opublikowano:
Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.